sobota, 26 listopada 2016

Prolog

Wszyscy wiemy, że samotność boli.

  Pustym wzrokiem wpatrywałem się w leżące na podłodze butelki po piwie i innych trunkach, które zawierały w sobie różną ilość procentów. W pomieszczeniu panował ziąb, ponieważ w niewielkim kominku już jakiś czas temu wygasło. Miałem świadomość, że jak nie ruszę się po kilka kawałków drewna to złapie mnie przeziębienie, ale ciężko było mi się do tego zmotywować. Nie miałem na nic siły i to nie dlatego, że głowa pękała mi w szwach. Od kilku miesięcy nie umiałem odnaleźć w sobie siły psychicznej, siły, która tak bardzo potrzebna była do dalszej egzystencji. 
  Z głębokiego zamysłu wyrwał mnie wibrujący telefon. Na wyświetlaczu widniało imię mojego najlepszego przyjaciela. Westchnąłem głęboko, przewracając urządzenie ekranem do podłogi, po czym schowałem twarz w dłoniach. Odpychałem od siebie jedyną osobę, na której mogłem jeszcze polegać, i która za wszelką cenę chciała wyciągnąć mnie z sytuacji, w jakiej się znajdowałem. Nie miałem nikogo poza Johannem. Moje rodzeństwo odwróciło się ode mnie, obarczając mnie winą za śmierć naszej mamy. Ojciec nawet nie udawał, że jest mu przykro, tylko dzień po jej pogrzebie spakował rzeczy i wyprowadził się do kochanki. Do dzisiejszego dnia nie potrafię się po tym podnieść, spojrzeć normalnie w lustro i chociażby próbować żyć normalnie.
  Od dłuższego czasu zacząłem marzyć o kimś, kto po prostu byłby obok mnie. Kogoś, kto potrafiłby mi pomóc powrócić do normalnego funkcjonowania, kto przywróciłby choć minimalne chęci do codziennego wstawania, do powrotu do skakania. Kogoś, kto pomógłby mi się podnieść. Jednak zawsze, gdy spoglądałem na swoje odbicie, stwierdzałem, że jedyne na co sobie zasłużyłem to cierpienie w samotności i śmierć, bo życie to największego bagno jakie kiedykolwiek mogło mnie spotkać.

******
Dzień dobry, ktoś chętny do dotrzymania Danielowi towarzystwa? :)

10 komentarzy:

  1. Zaprosiłaś, więc jestem!
    Prolog nie jest może zbyt długi, ale bardzo dobrze mi się go czytało. Takie prologi są w sumie najlepsze, niewiele mówi, a jednak zachęca, aby zostać ^^
    Na pewno będę do ciebie często zaglądać i dotrzymam Danielowi towarzystwa :D Mogłabyś informować?
    Weny życzę i ślę buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Z prologu zionie chłodem i ponurością, ale także realnością, bo nie zawsze jest cudownie. Ogólnie, od razu mam podejrzenia, że on kogoś znajdzie, kto mu pomoże stanąć na nogi.

    P.S.
    Ładny wygląd bloga, a co do tekstu – wyjustuj, będzie lepiej wyglądał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pokazujesz smutek i jego cierpienie tak realistycznie, że mam wrażenie, że siedzi na podłodze obok mnie w pokoju. Przepiękny wygląd bloga, dlatego muszę Cię pochwalić :) Życzę weny, czekam na więcej i zapraszam do siebie :)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze się zapowiada. Daniel jest postacią obciążoną poczuciem winy i ja bardzo chętnie dowiem się co dla niego planujesz.
    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam jestem chętna dotrzymać mu towarzystwa 😃 o każdej porze dnia i nocy hehehe
    Zostaję i zapraszam do siebie! 😊😊

    OdpowiedzUsuń
  6. O, ja jestem chętna :) Ciekawie się zapowiada i przypuszczam, że nie będzie zbyt kolorowo. Zostaję :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Melduję się :)
    Ciekawy prolog, będę zaglądać częściej ;)
    Pozdrawiam i weny życzę! :))

    OdpowiedzUsuń
  8. http://snowflakes-clung-to-his-mouth.blogspot.com
    Tematem głównym jest Daniel ale nie tylko. Serdecznie zapraszam do lektury. Może komuś podpasuje. Serdecznie zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń